kilka słów..
pewnie żadna z Was do mnie już nie zagląda..
to i po co pisać..
moje-odchudzanie 18/11/2007 23:43:10 [
komentarzy 7]
Komentuj
Ślub cywilny =) informacje
to tak, jakby ktoś był ciekaw =)
Przyszli małżonkowie zgłaszają się do Urzędu Stanu Cywilnego na kilka miesięcy przed planowana datą ślubu. Rezerwują wówczas termin zawarcia związku małżeńskiego. Miejscem zawarcia ślubu cywilnego jest dowolnie wybrany Urząd Stanu Cywilnego. Co najmniej na miesiąc i jeden dzień przed planowanym ślubem narzeczeni powinni złożyć odpowiednie zapewnienia przewidziane w prawie o aktach stanu cywilnego oraz ustalić dokładną datę ceremonii zaślubin. Przed przystąpieniem do zawarcia związku małżeńskiego należy przedstawić odpowiednie dokumenty. Dokumenty nie mogą być fotokopiami:
kawaler/panna:
- skrócony odpis aktu urodzenia (nie wyciąg)
- dowód osobisty
rozwiedziony/rozwiedziona:
- skrócony odpis aktu urodzenia
- skrócony odpis aktu małżeństwa z adnotacją o rozwodzie lub sentencja wyroku rozwodowego
- dowód osobisty
wdowiec/wdowa:
- skrócony odpis aktu urodzenia
- skrócony odpis aktu zgonu małżonka
- dowód osobisty
W przypadku ślubu konkordatowego wszelkie dokumenty należy złożyć najpóźniej na 31 dni przed planowaną datą ślubu. Kierownik U.S.C. na ich podstawie wydaje zaświadczenie określające zdolność prawną do zawarcia małżeństwa, które należy dostarczyć do parafii, w której będzie przyjęty sakrament małżeństwa.
Ceremonia zawarcia związku małżeńskiego odbywa się w obecności kierownika Urzędu Stanu Cywilnego i dwóch pełnoletnich świadków. Pierwsza i najważniejsza część uroczystości trawa około 10-15 minut. W tym czasie urzędnik wygłasza mowę o roli małżeństwa jako podstawowej komórki społeczeństwa. Następnie młodzi powtarzają po nim słowa przysięgi małżeńskiej oświadczając, że dobrowolnie wstępują w związek małżeński i że uczynią wszystko, by ich małżeństwo było trwałe i szczęśliwe. Jako symbol zawartego związku małżonkowie zakładają sobie nawzajem obrączki. Kolejnym punktem uroczystości jest podpisanie aktu małżeństwa, najpierw przez Państwa Młodych, a następnie przez świadków oraz urzędnika U.S.C. Ceremonię kończą życzenia dla nowo zaślubionych, które jako pierwszy składa urzędnik, a następnie świadkowie, rodzice pary młodej i pozostali uczestnicy ceremonii. Tradycyjnie po głównej części uroczystości uczestnicy przechodzą do innej, bardziej kameralnej sali, w której wznoszony jest toast za pomyślność nowo poślubionych małżonków.
(KONKORDAT - Zgodnie z ustawą 757 z dnia 24 lipca 1998, która weszła w życie z dniem 15 listopada 1998 roku w Polsce obowiązuje konkordat czyli umowa pomiędzy Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Dzięki tej umowie Pary Młode nie muszą już brać ślubu cywilnego i kościelnego oddzielnie )
moje-odchudzanie 7/07/2007 13:35:07 [
komentarzy 17]
Komentuj
dni mojego życia..
Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.
Nie ma zupełnej stabilizacji. Jak już jestem święcie czegoś pewna, to zawsze wyskoczy coś, co sprawi, że zaczynam mieć wątpliwości.. jakieś obawy..
Pablo kończy studia.Ustaliliśmy, że od października przeprowadza się on do miasta, gdzie ja studiuję. Żeby razem być, razem żyć..
Znalazłam któregoś dnia namiary na radio w mieście z którego oboje pochodzimy, w którym poszukują pracowników.
Ot tak, wysłałam na e-mail Pawłowi dane kontaktowe. I wiecie co? Po 2ch dniach zadzwonili do niego.
Paweł ma niski, naprawdę zmysłowy głos.. szczerze mówiąc idealny do radia.. może dlatego podświadomie mu wysłałam tą informację? Nie wiem sama. Faktem jednak jest, że wogóle nad tym się nie zastanowiłam i przyznam się, teraz nieco żałuję.
Co by nie mówić.. póki co, uczą go co i jak, ale w zasadzie zapowiada się, że zostanie w tym radiu. =/
Staram się w miarę możliwości nie okazywać przygnębienia z tego powodu, ale możecie sobie wyobrazić, że skoro od ponad pół roku ustaliliśmy, że od października mieszkamy razem, a tu nagle taka nowina.. no to chyba mam prawo nie być najszczęśliwszą osobą na świecie, prawda?
Fakt, moja wina, bo to ja dałam Pawłowi te namiary, ale po prostu nie pomyślałam o konsekwencjach..
Raz powiedziałam Pawłowi, że jest mi trochę przykro .
W odpowiedzi usłyszałam, że w takim razie po co mu dałam te namiary i że widać, że w niego nie wierzę.Że byłam pewna, że nie dostanie tej pracy..
Ale to naprawdę nie jest tak. Po prostu nie pomyślałam.
he he.. to tak, jak to czasem w życiu ponoć bywa, że pod wpływem chwili ktoś z kimś pójdzie do łóżka i nie zastanawia się nad aidsem, czy niechcianą ciążą.. porównanie może szokujące, ale wybitnie mi pasuje do zaistniałej w moim życiu sytuacji.
No i dobra. Przetrawiłąm, już nie rozmawiam z Pawłęm na temat radia. Ani trzymam kciuków, żeby mu się udało, ani nie skaczę ze szczęścia. Po prostu co ma być, to będzie.
Przez moje opóźnienia na studiach nie mogę prosić Pawła o zmianę z marzeń.. tak jak ja chcę skończyć weterynarię, tak on chciał być radiowcem..
Trudno.
Oczywiście tłumaczy mi przy każdej okazji, że będziemy się widywać, że będzie do mnie przyjeżdżał..
Ale już go nie wyprowadzam z błędu, że przecież ktoś kto prowadzi jakieś radiowe audycje pracuje codziennie ileś tam godzin. Że to nie jest tak, jak on mówi, że tu tydzień popracuje a tu drugi wolny.. tu trzy dni w pracy i dwa dni wolne..
Tak słucham Radia Zet prawie codziennie od 6ciu lat i ci sami prowadzący są na antenie może i kilka godzin dziennie.. ale niestety codziennie.
Wiadomo, że cały dzień żaden słuchacz nie będzie chciał słuchać jednej i tej samej osoby, ale codziennie po parę godzin.. da się przeżyć, prawda? :-(
No i tak siedzimy jakiś czas później z Pawłem przy piwku , rozmawiamy o tej całej sprawie, jak to widzimy i wogóle no i jakoś w końcu wyrwało mi się, że chyba nie damy rady. 370 km od siebie .. moje studia to conajmniej 4lata a Jego praca, jak już podpisze umowę, to spokojnie minimum dwa lata. =/
On oczywiście, że jakoś to będzie, że będzie przyjeżdżać, że damy radę.. i zła jak osa mówię, że chcę to mieć na piśmie, że jak się rozejdziemy, to mu pokażę, co ja mówiłam, co on twierdził i że będzie mu głupio.. a on mi na to, z zapytaniem, czy może być akt z urzędu stanu cywilnego..
hmm.. powiem szczerze. Byłam w szoku, choć starałam sie nie dać tego po sobie poznać. Nie pamiętam nawet, co odpowiedziałam. W każdym razie serce waliło mi jak młotem i chyba nie bardzo wiedziałam co myśleć a tym bardziej, co powiedzieć.
Paweł wymamrotał pod nosem coś na temat że jak już będzie po wszystkim, tj. po ostatnich egzaminach i po nauczaniu w pracy , no i jak skończy mu się staż (pracuje w instytucie europejskim), to planuje dla mnie niespodziankę..
Zmieniłam temat, bo serce mi waliło i w sumie nie wiedziałam, czy to były jakieś podchody pod
oświadczyny, czy jak..?
Od tamtej pory mineły dwa tygodnie. Nie widzieliśmy się dawno, bo jak pisałam, pracuje od rana w instytucie, po południuw radio a do tego egzaminy i pisanie pracy mgr.
Że nie wspomnę, że wyjechałam teraz na wakacje nad morze. Co będzie po powrocie, to się okaże.
Staram się nie napalać ani nie nastawiać na nic, bo różnie to bywa i wolę się mile zaskoczyć, niż zwyczajnie zawieść.
Pozdrawiam Was ciepło.
a.. co do wagi, to było jedno wielkie oszustwo. Ani grama mniej =/ do dupy po prostu. Chyba będę musiała spróbować z herbatkami na odchudzanie.
a wogóle wie ktoś o co chodzi z tym sławnym tussi? i co to wogóle jest?
moje-odchudzanie 7/07/2007 13:32:54 [
komentarzy 1]
Komentuj
a waga..
jak stała w miejscu, tak stoi =(
moje-odchudzanie 22/06/2007 12:37:41 [
komentarzy 3]
Komentuj
no ni kijem, ni marchewką :-/
Wyjazd z Pawłem na ten weekend planowaliśmy juz od dobrego miesiąca. Jakiś tydień temu dzwoni do mnie kumpela i nie pyta, ale mówi, ze moglibyśmy się spotkac u mnie na dziłace na grilla. No to mówię, że ok. I że się zdzwonimy jeszcze.
W środę dostaję smsa, co ma kupić na tego grilla na sobotę =/
Kumpelę znam od 22lat i wiem, czego sie po Niej spodzewać.. Nie przeżyłaby wiedząc,że zamiast spotkać się z Nią, wolę Pawła.. No, po prostu taka osoba.
Nie przesadzam. Po ostatniej tego typu rozmowie - szczerze i wprost z mojej strony, nie odzywała sie do mnie przez pół roku! Ani smsa, ani telefonu.. no po prostu zero kontaktu.
Starałam się delikatnie się wywijać, aż w końcu nakłamałam, że w sobotę przyjeżdża rodzina. Ale nie myślcie sobie, że tak ją zostawiłam. Zaczęła biadolić, że się nastawiła na tego grilla. Rozumiem ją w sumie, bo jak ja się na cos napalę, a to nie wypali, to tez przygnębiona i w złym humorze chodzę..
Powiedziała, że w takim razie poszukają w internecie jakiegoś miejsca, żeby wyskoczyć na weekend.
Podałam jej dwa naprawdę fajne namiary. I tanie. Np. Pokój 2os nad jeziorem,z łazienką i ubikacją, z widokiem na to jezioro, do którego nie idzie się nawet minuty, a ok 2 godziny od naszej miejscowośi samochodem się jedzie.. w cenie 70zł za dobę.
To naprawdę taino. Super warunki w hotelu w cenie 35zł na osobę. NIE ZADZWONIŁA.
Podałam jej namiary w mieście gdzie mieszkamy , gdzie za CAŁY DOMEK ze wszystkim, równiez nad jeziorem, kosztuje 60zł i oczywiście osób może być, ile tylko chcą.. i wiecie co? NIE ZADZWONIŁA.
Wczoraj cały dzień mi biadoliła, że nie ma gdzie jechać, a miejsca były!!
No i dziś rano dostałam smsa, czy może w takim razie dziś spotkamy się na grilla =/
Powiedziałam wprost, że nie mam czasu. No i się obraziła =/ ( a co by było, gdybym powiedziała, że z Pawłem wyjeżdżamy na dziłkę..! )
Trochę żałuję, ze od razu nie powiedziłam wprost, ze chcemy z Pawłem spedzić trochę czasu, bo on w tygodniu pracuje, trenuje i nie mamy czasu , żeby tak na spokojnie posiedzieć, pogadać, pospacerować i inne :-) ..
No ale to się niby ma nazywać "dyplomacja". Czyli mówienie komuś tego, co chciałby usłyszeć, ale z jednoczesnym wkręceniem, że niebardzo..
Ale jakoś niebardzo mi to wyszło..
Poza tym, brzydzę się nie mówieniem prawdy prosto z mostu.
Mam może niezbyt dużo przyjaciół ( tamta historia o zawiści, dotyczyła przyjaciół mojego chłopaka) ale ci, których mam, to są prawdziwymi przyjaciółmi..
Może brutalnie, może zbyt prosto z mostu powiem, co myślę, ale nigdy nie robię tego ze złośliwości, czy nienawiści.. po prostu..
Ale niektórzy wolą być oszukiwani i lepiej reagują, niż jakby im powiedzieć prawdę.
Ludzie są dziwni.
Dlatego wolę zwierzęta.
Sa prostolinijne.
Nie ma w nich zawiści.
Co najwyżej instynkty.
Ale nie są perfidne, wyrachowane..
Boże, spraw, bym skończyła wymarzony przeze mnie kierunek.. by nie zabrakło mi sił..
Bądź ze mną w chwilach słabości i załamania..
Wybacz, że nie jestem taka, jaką bys sobie mnie widział..
Ale jestem tylko człowiekiem, mam swoje słabości, których jest może zdecydowanie zbyt dużo, ale stram się być dobrym człowiekiem. Wbrew temu, co mnie spotyka.
moje-odchudzanie 22/06/2007 12:36:33 [
komentarzy 1]
Komentuj
Czy wiesz, co facet chciałby usłyszeć od swojej kobiety?
1.. Kochanie, jesteś pewien, ze wypiłeś już wystarczająco dużo?
2.. Jak cudownie puszczasz bąki. Zrób to jeszcze raz dla mnie.
3.. Postanowiłam od dzisiaj chodzić po domu nago.
4.. Wyskoczę pomalować płot w ogródku.
5.. Czy nie powinieneś teraz być z kolegami w pubie?
6.. Tak mnie podniecasz kiedy jesteś pijany!
7.. Oczywiście kochanie, za rok też będziemy mieli rocznicę ślubu. Idź obejrzeć mecz z kolegami.
8.. Słuchaj, zarabiam wystarczająco dużo. Po co ty masz pracować lepiej naucz się grać w pokera.
9.. Kochanie, nasza seksowna sąsiadka założyła swoją nową mini-spódniczkę. Musisz to zobaczyć!
10.. Nie i jeszcze raz nie! Ja wezmę samochód i wymienię olej!
11.. Kochany co powiesz na to: wypożyczymy jakieś dobre porno, kupimy skrzynkę piwa, a ja zawołam moje koleżanki na seks grupowy?
12.. Zapisałam się na jogę aby spróbować wszystkie pozycje z kamasutry
To oczywiście prowokacja. Mój Paweł nawet by nie pomyślał o takich rzeczach ;-D
Pozdrawiam tych, którzy dali się sprowokować :-)
moje-odchudzanie 21/06/2007 23:56:11 [
komentarzy 3]
Komentuj
kilka słów o herbatach
Mam kilka "zboczeń" ;-)
Jednym z nich jest bzik na punkcie herbat. Uwielbiam je. Szczególnie zielone albo inne smakowe mieszanki.
Ale niestety mało kto wie, jak powinno wyglądac parzenie herbaty, tak, aby zachować jej wszystkie właściwości.
I tak, np. Herbaty parzy się:
Czarne: 3-5 min.,
Zielone chińskie: 3-4 min.,
Zielone japońskie: 2 min.,
Białe: 10-15 min.,
Półfermentowane czerwone: do 8 min.
Aromatyzowane: 4-5 min.
Ale zacznę od początku.
Moją ulubioną herbatą, jest herbata zielona. Może być sencha
Jako baza. O innych pisac nie będę, gdyż jeżeli kogoś zainteresuje ten temat, to jest masa stron w necie, które serdecznie Wam polecam :-)
Z dodatków lubię najbardziej zieloną jaśminową, ale tez zieloną kokosową.
CO WIEM O ZIELONEJ HERBACIE:
Zielona herbata nie jest poddawana procesowi fermantacji.Świeżo zebrane liście są wstępnie suszone, zwijane, potem umieszczone w gorących rądlach i przypiekana aby nie dopuścić dofermentacji. Następnie herbata jest powtórnie zwijana lub tylko pozostawiona do wyschnięcia.Herbaty zielone posiadaja własciwosci zdrowotne chroniące organizm przed nowotworami,bogate w witaminy, sole mineralne oraz garbniki, które korzystnie wpływają na układ pokarmowy pobudzając procesy trawienne oraz oczyszczają organizm z toksyn.
ODMIANY ZIELONEJ HERBATY:
ASSAM TGFOP KHONGEA - herbata o dużych liściach, jasna w naparze o słodkawym smaku.
CHINA GEMAICHA - mieszanka Senchy z prażonym ryżem, który jest gotowany, a następnie suszony.Łuskane ziarna ryżu i prażona kukurydza nadają herbacie nieco pikantny smak.
CHINA BANCHA - nazwa herbaty oznacza "późny zbiór", a produkowana jest z twardych liści wraz ze szypułkami i łodyżkami. Jest to niższy stopień Senchy, po zebraniu najmłodszych i najdelikatniejszych listków każdego zbioru, potrzebnych do produkcji Senchy, zrywa się większe, twardsze, grubiej żyłkowane liście kilkakrotnie w ciągu lata. Grubsze liście mają mniej kofeiny, teiny, dają słabszy napar. Herbata ma jednak świeży i ożywczy aromat oraz posiada dużo cennego wapnia i żelaza.
CHINA CHUN MEE - zwana "rzęsami ślicznotki" lub "ciemnymi brwiami" od kształtu gotowych liści, długie, cienkie, jasnozielone liście dają jasnożółty napar o gładkim smaku, lekko słodkawa, o dużej zawartości teiny.
CHINA GUNPOWDER TEMPLE OF HEAVEN - zielona herbata gunpowder czyli proch strzelniczy,zwinieta w kuleczki,ktore po zaparzeniu rozwiajją sie w duże liscie,dajace ciemny napar z duża ilością goryczki
CHINA LUNG CHING - herbata o płaskich, krótkich, nefrytowozielonych liściach, daje jasny napar o kwiatowym aromacie, całkowicie pozbawiona goryczki, smakuje łagodnie i mięko.
CHINA MATCHA - Sproszkowana zielona herbata najwyższej jakości,używana w Japonii do ceremonialnego parzenia i picia herbaty. Wogóle cały ceremoniał jest urzekający. Choruję na oryginalny zestaw do parzenia zielonej herbaty..
Mam nawet specjalne, bambusowe mieszadełko :-)
CHINA SENCHA - herbata o sprasowanym liściu, jasnym naparze,delikatnym aromacie, bardzo dobrej jakości.
CHINA YOUNG HYSON - liściasta herbata o delikatnym smaku i jasnym, klarownym naparze.
DARJEELING FTGFOP DHAJEA - herbata o żółtym naparze,swieżym,owocowym aromacie z plantacji położonej na 2000m
GUNPOWDER TEMPLE OF HEAVEN - nazwa herbaty pochodzi od kształtu liści zwiniętych w kulki przypominające proch strzelnicy, daje mocny, zielonkawomiedziany napar o cierpkim i świeżym smaku.
JAPAN GYOKURO - rarytas herbaciany,najlepsza z japońskich herbat, liście mają kształt ciemnozielonych igieł, zwana jest często "drogocenną rosą", proces produkcji polega na prawie całkowitym 90 % zaciemnieniu krzewów herbacianych w momencie zawiązywania się pierwszych pączków co sprawia, że maleńkie listki mają większą zawartość chlorofilu, to nadaje im ciemniejszą barwę niż normalnie oraz mniejszą zawartość teiny, herbata ma wtedy więcej słodyczy i łagodniejszy smak.
JAPAN HOUJICHA - palona japońska bancha
JAPAN KUKICHA - mieszanka liści zielonej herbaty z delikatnymi kawałkami łodyg,bardzo łagodnym smaku i małą zawartością teiny.
JAPAN SENCHA - herbata o sprasowanych podobnych do trawy liściach i charakterystycznym korzenno-gorzkim smaku
PI LO CHUN - krzewy herbaty rosną wśród brzoskwiń, śliw i moreli, więc młode liście wchłaniają woń kwiatów tych owocowych drzew. Zbieracze zrywają jedynie pączki z pierwszym listkiem. Liście i pączki są ręcznie zwijane w maleńkie spirale pokryte delikatnym srebrnym puszkiem. Daje zółtozielony napar o niepowtarzalnym, świeżym, słodkawym, lekko owocowym smaku. Nazwa po przetłumaczeniu brzmi "nefrytowa spirala nocy" co całkowicie odzwierciedla kształt listków.Rarytas herbaciany.
POPOFF DE LUX - herbata liściasta z prowincji Yunnan, bardzo aromatyczna, miedziana w naparze o niezwykłym łagodnym smaku,sporządzona wg receptury braci Popoff.
SENCHA FUKUJU - herbata o ciemnozielonych zwiniętych lekko błyszczących lisciach i jasnym naparze
YUNNAN SUPERIOR - herbata o dużych liściach, aromatyczna, jasna w naparze.
ZIELONA MAŁPA - rarytas herbaciany,ręcznie zawijana zielona herbata, niezwykle szlachetna o świeżym aromacie, miodowym naparze i wyszukanym smaku.
moje-odchudzanie 21/06/2007 19:01:29 [
komentarzy 0]
Komentuj
odchudzanie - dzień drugi
Witam wszystkich!
Po wypiciu w ciągu wczorajszego dnia litra kupionej przeze mnie mikstury, przyznam się cały wieczór było mi niedobrze.
W sumie nie chciałabym schudnąc 10 kg w 10 dni.. trochę przegięcie. Marzy mi się 70 kg. I żeby tak się utrzymało.
O płaskim brzuszku mogę zapomnieć ( za duzo piwa

)
No ale zgrabne nogi, fajna pupa.. to by mi pasowało
Dziś od rana też wypiłam szklankę. Waga wciąż wskazuje 76kg, ale będę ograniczać jedzenie, tym bardziej że w te upały nie jestem głodna. Ciągle mi dosc cięzko na żołądku.. pewnie przez ten płyn, no ale pnoć to roślinne, bez żadnych syfów.
Dobra, koniec o odchudzaniu. Napisze coś o tym, jak schudnę przynajmniej 1kg.
Dziś moja Mama ma urodziny. Niestety dotarło do mnie, ze 50te jakąś godzinę temu. Nie mam prezentu, który nadawałby się na tę okazję.
Kupiłam wcześniej taką wyciągarkę do słodyczy.
To jest miniatura takich wyciągarek do maskotek, co to czasem mozna zobaczyć przy jakichś obiektach rekreacyjno- rozrywkowych.. Tyle, ze na słodycze.
Mama zawsze lubiła wyciągać maskotki, a ze lubi też słodycze, to pomyślałam, ze Jej się spodoba.. No ale kurcze, czy ja wiem, czy to jest dobry prezent na 50te urodziny? :-(
:-( nie kupiłam tortu :-( no wogóle do dupy. Strasznie mi przykro z tego powodu.
Postanowiłam zrobic ciasto, posprzątać w domu i zaprosić Mamę na obiad do restauracji, jak tylko wróci z pracy..
Czy to wypali.. nie wiem. Zobaczymy.
No i tak, na "do widzenia" obraz faceta przed ewolucją =D

moje-odchudzanie 21/06/2007 12:55:51 [
komentarzy 3]
Komentuj
kilka słów o odchudzaniu..
Jakos net mi dzisiaj nie działa.. chyba przez te burze :-/
Piszę już 3ci raz to samo, choć teraz w nieco krótszej wersji , bo za każdym razem wyświetla mi się, że nie można znaleśc serwera :-/
Tak czy inaczej, strasznie Wam dziękuję za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że jutro net będzie lepiej działał,to może napiszę więcej, no i oczywiście poodwiedzam Wasze stronki.
Co do odchudzania, to jak najbardziej dietę zaczynam Re-aktywować.. albo może tak.. nie tyle dietę, co ograniczanie słodyczy .
Dietę, na której zeszłam z 85 do 69 wziełam z www.vitalia.pl
Serwis niestety płatny, ale bez „bata” nie miałam na tyle silnej woli, żeby jeść niskokaloryczne potrawy.
Teraz niestety znów przytyłam, ale kupiłam wczoraj taki środek, który ponoć wspomaga odchudzanie. Oto, co to jest i jak powinien działać.. ( a czy działa, napiszę jak tylko zobaczę efekty.. póki co waga wskazuje 76kg)
Ten francuski lek,zawiera ponoć 10 roślin, aby ułatwić pozbycie się nawet do 10 kg w 10 dni! (<-no, ciekawe, nie?)
Kompozycja naturalnych wyciągów roślin, spełnia następującą rolę:
- spalanie - spalasz więcej kalorii niż zazwyczaj, a więc szczuplejesz,
- drenaż - usuwany jest nadmiar wody i toksyn, a więc zdrowiejesz,
- oczyszczanie - oczyszczany jest Twój organizm, a więc czujesz się lepiej,
- wzmocnienie - zostajesz zasilona dodatkową energią, a więc jesteś silniejsza
Sposób użycia:
4 + 3 + 2 + 1 = 10 DNI
Przyjmujesz:
4 miarki dziennie przez 4 dni
3 miarki dziennie przez 3 dni
2 miarki dziennie przez 2 dni
1 miarkę ostatniego dnia.
Dzienną dawkę należy rozpuścić w 1 litrze wody i popijać porcjami przez cały dzień.
1 butelka preparatu zawierającego ekstrakty roślinne ma ponoć wystarczać na 1 pełną kurację początkową!
Po kuracji początkowej, kiedy zrzucisz już zbędne kilogramy, jest czas na program stabilizacyjny - polega on na przyjmowaniu 2 miarek preparatu dziennie prze 15 dni - 1 butelka preparatu wystarcza na pełną kurację stabilizacyjną!
Skład: 69% standaryzowanych wyciagów roślinnych: - gorzka pamarańcza, zielona herbata, herbata guarana, herbata Yunnan, koper włoski, seler naciowy, jęczmień, cykoria, mate, kola.
(info wklejone ze strony o tym leku, plus moje ewentualne komentarze)
moje-odchudzanie 20/06/2007 22:40:11 [
komentarzy 0]
Komentuj
Echh , ta ludzka zawiść..
Ogólnie to tak:
Jestem sobia ja.
Jest i mój facet.
Czyli jesteśmy MY.
W sumie wszystko super.
Było gorzej ( wszystko jest w archiwum <- to tak dla nowo odwiedzających) , jest lepiej.
No i problem zaczął się w moje urodziny.
Nie organizowałam żadnej imprezy. Tylko ot, takie wyjście na piwo z Pawłem. A że nasz swat, Tomek nie ma dziewczyny, sam siedział w domku, to zaproponowałam, że jak chce, to może isc z nami.
Tomek, jest ( a w zasadzie był) bardzo dobrym kolegą Pawła. Od dobrych 6ciu lat się znają, niemal codziennie widują..no, sąsiedzi bądź co bądź.
Paweł ma ( a w zasadzie miał ;-> ) też inego jeszcze kolegę, Michała. Michał tak naprawdę był przyjacielem Pawła. Również sąsiad, ale razem chodzili do przedszkola, razem bawili sie na podwórku,razem pili =) no i inne tam takie męskie sprawy ;)
A że Michał też nie ma dziewczyny, a akurat zadzwonił do Pawła, to jakoś tak samo wyszło, że z nim też się umówiliśmy.
Mamy Michała i Pawła znają się doskonale. Często do siebie dzwonią, rozmawiają.
Wracając do urodzin..
Idziemy z Pawłem po Tomka, jedziemy do miasta, gdzie czeka juz na nas w pubie Michał.
Po drodze, w autobusie Tomek opowiada, że za tydzień wyjeżdża do Anglii, że będzie pracował jako protetyk i kupi sobie ferrari.
A prawda o Tomku jest taka, że dopiero skończył protetykę, nie zna słowa po angielsku, nie ma zbytnio pieniędzy ( nawet na kupno roweru, a co dopieru ferrari) i na dodatek ma 26 lat, (a nie 17, żeby opowiadać takie niestworzone historie)
Więc wiecie, rozbawił mnie swoimi deklaracjami. Powiedziałam, że najpierw powinien pomyśleć o nauce języka, poszukać jakiś praktyk, bo przecież kto przyjmie go do pracy bez praktyk?? No a na samochód, to conajmniej kredyt musiałby wziąść, a przecież nikt mu nie da kredytu, jeśli chłopak nie pracuje.
A Tomek nagle wybuchnął, że jestem rozpieszczona, rozkapryszona, że specjalnie go dołuję, że jestem okropna i inne tego typu epitety.
A przeciez ja to nie ze złośliwości powiedizałam, tylko raczej ze zdziwieniem..
Efekt jest taki, że cała ta sytuacja miała miejsce na początku kwietnia, dziś połowa czerwca, a Tomek siedzi w Łodzi i nalewa piwo w ogródku.
Wysiedliśmy z autobusu, Tomek się obraził, Pawłowi głupio, no ale nic. Wchodzimy do umówionego pubu, Michał siedzi, już szósty kufel piwa opróżniony przed nim stoi, niby wszystko ok, pijemy i nie doszłam do połowy pierwszego kufla, Michał wypił i namawia Pawła na śliwowicę paschalską ( zdaje się ma to 70%) Wszystko ok, spytałam co u jego brata i nagle jak Michał nie zacznie krzyczeć, drzeć się, że nikt nie będzie źle mówił o jego bracie, z resztą nie pamiętam dokładnie co tam jeszcze wykrzykiwał, a daje słowo, nic złego nie powiedziałam.. spytałam tylko, co u jego brata

Paweł chciał załagodzić sytuację, a nagle Michał jak nie wystartował do Pawła.. no po prostu szok!
Ja stanęłam między nimi i powiedziałam do Pawła, że idziemy! Michał nagle jakby ocknął się i zaczął pytać o co chodzi, że porozmawiajmy , ja na to , że nie ma o czym.
Spytałam Tomka, czy idzie z nami Tomek na to, że zostaje
( Tomek wcześniej nie znał Michała!!)
No i poszliśmy.
Tomek został.
Od tej pory Tomek nagadywał Pawłowi na mnie, zaczął umawiać się na Piwo z Michałem, Michał niby Pawła przeprosił ( mnie nie) mówił że wszystko jest ok, umawiał się z nim na bilard, pytał też co u mnie, więc niby wszystko było w porządku. Jeśli chodzi o Michała.
Z Tomkiem Paweł w końcu przestał się umawiać, bo rozmowy wyglądały tak, że Tomek tylko narzekał, jak to jest cięzko w życiu, że Paweł sam zobaczy jak to jest ciężko i też mu będzie źle, że jaka to ja jestem okropna i ogólnie tak, jakby nam źle życzył.
Tak więc Paweł zerwał znajomośc z Tomkiem
Jak pisałam, z Michałem się widywał od czasu do czasu, Michał zachowywał cały czas pozory, że wszystko jest ok, bezczelnie pytał, co u mnie.
I wiecie co dalej?
Kilka dni temu zadzwoniła mama Michała do Mamy Pawła i zaczęła od zdania:
CZY TY WIESZ, JAKA TA ANKA JEST OKROPNA??
ROZPUSZCZONA EGOISTKA ( i inne epitety pod moim adresem - dosłownie wszystkie te, wyjęte z UST TOMKA!)
Dowiedziałam się tego od Mamy Pawła.
Ponadto, ponoć wydzwaniam non stop do Michała, chcę się z nim umówić, wysyłam mu smsy, że. np jestem w ciąży no i on, jak PRZYJACIEL PAWŁA nie wie, jak ma postąpić. I to całą rodziną debatują podobno.
No takie KŁAMSTWA! I żeby jeszcze dzownić do mojej przyszłej teściowej ;-) i opowiadać takie rzeczy o mnie.. a kobieta na oczy mnie nie widziała!!!!!
Zakładamy więc wszyscy, że Tomek musiał nagadać tego wszystkiego Michałowi i albo sam wysyłał smsy z netu, że to niby ja, albo zmówił się z Michałem, że zrobia razem taką akcję, żeby mnie poskłócać z Mamą Pawła i z samym Pawłem, albo wogóle Michał jakiejś choroby psychicznej dostał i teraz wymyśla..
Bo sytuacja u Michała ma się tak, że jego matka, nauczycielka zdradziła swojego męża z którym miała Michała ze swoim uczniem z liceum.
Z tym uczniem zaszła w ciążę i urodził się właśnie brat Michała.
Z ojcem Michała ta matka wzięła rozwód, Michałowi, żeby się nie wtrącał, kupiła mieszkanie na drugim końcu miasta i zamieszkała z ponad 20 lat od siebie młodszym męzczyzną.
Więc naprawdę, tylko współczuć.
Ja nie jestem osoba która ludziom xle życzy, wręcz przeciwnie. Bym powiedziała nawet, że jestem raczej naiwną altruistką.
Np. Na sylwestra zaprosiliśmy Michała, żeby nie siedział sam w domu, a przecież wiadomo, że wolelibyśmy spędzić go sami, a nie w trójkę..
Tak samo z wakacjami. Zaprosiliśmy go na tydzień na działkę, żeby nie siedział w domu.
I proszę, tak się chłopak odwdzięcza..
Wierzcie mi, jak mi było głupio słyszeć te rzeczy z ust Mamy Pawła.. Z resztą paweł też był zszokowany!
A najgorzej z tą ciążą. Po pierwsze niegdy nie byłam ani nie jestem, a po drugie , przeciez nawet jakbym była, to nie opowiadałabym takich rzeczy obcemu facetowi.
No straszna bzdura.
Z resztą uwżam, że nawet, jak chłopaki chcieli namącić, to mogli Pawłowi costam nakłamać, a nie aż Mamie Pawła..
Ale widocznie wiedzieli, że Paweł i tak nie uwierzy. Znamy się na tyle, że wiemy czego się po sobie spodziewać.
Całe szczęście, że Mama Pawła też ma do nas zaufanie i nie uwierzyła. Po prostu też urwała tą znajomość.
Dzięki Bogu.
... a ja myślałam, ze tylko dziewczyny zdolne są do mieszania i tego rodzaju podchodów..
no i proszę, człowiek uczy się całe życie..
Jak to mowią,
Boże, uchroń mnie od przyjaciół, bo z wrogami sama sobie dam radę..
Jest to autentyczna historia jaka mnie / nas spotkała..
Więc może lepiej nie obnosić sie publicznie ze swoim szczęściem, bo ludzie są naprawde okrutni..
moje-odchudzanie 19/06/2007 14:05:42 [
komentarzy 18]
Komentuj